Niestety plaże na wyspie, rozczarowały mnie, chociaż wiedziałam, że nie lecę tam leżeć plackiem na piachu i wyspa ma zdecydowanie więcej do zaoferowania, to już wiem, że czarny piach i skalne plaże nie są dla mnie. Plaże na Teneryfie nie porwały mnie, głównie przez wygląd, zejście do wody, ale też ich czarny wulkaniczny piach.
Erasmus na Teneryfie: koszty, życie studenckie, studia za granicą. Wywiad z Marią, studentką filologii hiszpańskiej. Arleta. Inspirujący i rzeczowy wywiad z Marią, która na wymianę studencką wybrała właśnie Teneryfę. Niezmiernie lubię te wywiady! To dopiero drugi, ale pracuję nad tym, aby było ich więcej.
Posts about życie na wyspach kanaryjskcih written by Teneryfa. Teneryfa, wyspy kanaryjskie w Hiszpanii, informacje, forum, pogoda
Na Teneryfie ZAWSZE przynajmniej 2-3 razy wybieramy się do lokalnej knajpki Perla del Mar(zielony budynek nad brzegiem morza ) w Los Abrigos na południu wyspy.Jedzenie może nie należy do bardzo tanich bo serwują tu w zasadzie jedynie ryby i frutti di mare ale jest ono fantastyczne,przygotowane wg życzenia (można pójść z kelnerem na zaplecze i wybrać sobie to coś-upewniając się
Posted: 29 kwietnia, 2012 in Biznes teneryfa, dom na wyspach kanaryjskich, Hiszpania, nieruchomosci na teneryfie, Teneryfa, Teneryfa życie, Wyspy Kanaryjskie, życie na wyspach kanaryjskcih Tagi: na teneryfie, Teneryfa, teneryfa zycie nocne, życie nocne na teneryfie
Dịch Vụ Hỗ Trợ Vay Tiền Nhanh 1s. Romano Uczestnik Posty: 73 Rejestracja: ndz, 14 cze 2009, 12:18 Lokalizacja: Gran Canaria/Polska Ceny na Teneryfie. Było: jestem na Teneryfie od 26 września Sokol piszesz:W ogole ceny zywnosci sa sporo wyzsze niz w PL - na oko o jakies 50-100%. Wiec nie jest to Biedronka, a bardziej Alma+. Z wiekszych marketow obadalismy juz Mercadone w Costa Adeje i Carrefoura w Santa Cruz. Na swoja kolej czeka Lidl. Nie wiem po czym wnosisz ze ceny w marketach sa wyższe o 50-100% niz sadze zeby na Teneryfie były inne ceny niz na Gran Canarii w sieci Mercadona , Carrefour , Hiperdino i porównania na GC w Mercadona ser żółty 300g 1,5 eu, w pl 150g od 3-5 zł , soki nie nektary eu w pl sok od 5 zł wzwyż , łosoś 100g 1eu , w pl podobnie lub drożej ale gorszy jakościowo , chleb jest tu droższy niestety,Podsumowując żywność wychodzi tyle samo co w Polsce jedne produkty sa droższe inne tańsze i wychodzi na to Carrefour, Alcampo, Hipercor jest duzo promocji gdzie mozna zaoszczędzić , nie tylko gazetki jak w Pl. Dzidek Zaawansowany Posty: 488 Rejestracja: wt, 23 lis 2010, 09:34 Lokalizacja: Polska Re: Ceny na Teneryfie. Było: jestem na Teneryfie od 26 wrześ Post autor: Dzidek » sob, 28 wrz 2013, 14:14 Witam Romano pisze:Sokol piszesz:W ogole ceny zywnosci sa sporo wyzsze niz w PL - na oko o jakies 50-100%. Wiec nie jest to Biedronka, a bardziej Alma+. Z wiekszych marketow obadalismy juz Mercadone w Costa Adeje i Carrefoura w Santa Cruz. Na swoja kolej czeka Lidl. Nie wiem po czym wnosisz ze ceny w marketach sa wyższe o 50-100% niz sadze zeby na Teneryfie były inne ceny niz na Gran Canarii Ceny nie są inne,też lekko zdziczałem,bo oznaczało by to,że pobyty na wyspie spędziłem pijany i cen nie pamiętam Sokół gdzie ty się żywisz?zweryfikuj proszę jeszcze raz te zakupy za 50 euro na tydzień starczyły na trzy osoby...obiad w Santiago 5 euro,wiadomo też trafiłem lokale gdzie browara mi za 3 sprzedano ale... w centralu za 1(taki miejscowy pabik) Pozdrawiam. Widzisz? Nie widzę...Aaaaaa widzisz jakub Początkujący Posty: 37 Rejestracja: pt, 5 lut 2010, 14:40 Lokalizacja: LaLaguna i okolice :) Re: Ceny na Teneryfie. Było: jestem na Teneryfie od 26 wrześ Post autor: jakub » sob, 28 wrz 2013, 14:51 Moim zdaniem w Polsce wychodzi zycie drożej niż tu na wyspie... Lidl, hiper/super Dino, Carrefour, Mercadona i lokalne targi z owocami i warzywami i da sie super tanio zakupy na tydzien zrobic jfk Nowicjusz Posty: 8 Rejestracja: czw, 23 maja 2013, 08:06 Re: Ceny na Teneryfie. Było: jestem na Teneryfie od 26 wrześ Post autor: jfk » sob, 28 wrz 2013, 15:34 No proszę jak szybko zareagowano! Brawo za czujność I za to właśnie lubię to forum! A co! A z tymi cenami to sprawdzimy, sprawdzimy... Pozdrawiam Sokol Początkujący Posty: 47 Rejestracja: sob, 10 sie 2013, 18:59 Re: Ceny na Teneryfie. Było: jestem na Teneryfie od 26 wrześ Post autor: Sokol » sob, 28 wrz 2013, 21:37 [joke mode on] Nie wiem chlopaki na jakiej diecie jestescie. Jezeli na alkoholowej to rzeczywiscie zycie moze wychodzic taniej przy tych winkach za EUR [/joke mode off] Ewentualnie mieszkaliscie ostatnio w Norwegii czy UK Bylismy juz w Mercadona (Costa Adeje oraz Candelaria), Carrefour (Santa Cruz) , Hiper Dino (Candelaria), Lidlu (przy autostradzie na poludniu). Ceny zywnosci sa zdecydowanie wyzsze niz w PL. Mieso, wedliny ryby, warzywa, owoce, a szczegolnie pieczywo. Np. w Hiper Dino w Candelarii z pieczywa pelnoziarnistego byly tylko buleczki za EUR sztuka oraz chlebek za EUR. Gwoli sprawiedliwosci w Lidlu bylo lepiej bo 3 buleczki z ziarnami mozna kupic za EUR, a chleb za EUR. Jajka sa w podobnej cenie jak w PL - w Lidlu 12szt klatkowych M mozna kupic za EUR. Napoje tez porownywalnie. Mieso i wedliny sporo drozsze (szczegolnie te lepsze - nie napakowane woda czy tluszczem), nie wspominajac o twarogu, ktorego w ogole ciezko upolowac, a zeby mial jeszcze w miare przyzwoity sklad makroskladnikow to ho ho Najlepszy jaki znalazlem to Cottage Cheese Linessa Low Fat z protein 200g za EUR - niestety widzialem go tylko w Lidlu. Wiec albo zyjemy w rownoleglych swiatach albo dawno nie byliscie w Polsce, szczegolnie, ze w ostatnich latach w ojczyznie pojawily sie sieciowki dyskontowe i jest naprawde sporo taniej (szczegolnie pieczywo, mieso, ryby, nabial, owoce i warzywa). W ogole sporo jest tutaj smieciowego jedzenia napakowanego tluszczem lub weglowodanami w stosunku do zdrowszych produktow. Trzeba bedzie troszke pokombinowac aby zdrowiej sie odzywiac w jakims rozsadnym budzecie. EDIT: a jeszcze odnosnie cen w knajpach to dzisiaj za dwie osoby i dobre obadki + cola i piwko na ryneczku w Alcala zaplacilismy 18EUR - wiec akceptowalnie jak na ta lokalizacje A przy Los Gigantes mozna bylo zjesc fish & chips za 5 EUR i wypic Mojito za EUR. Ostatnio zmieniony sob, 28 wrz 2013, 21:55 przez Sokol, łącznie zmieniany 8 razy. Romano Uczestnik Posty: 73 Rejestracja: ndz, 14 cze 2009, 12:18 Lokalizacja: Gran Canaria/Polska Re: Ceny na Teneryfie. Było: jestem na Teneryfie od 26 wrześ Post autor: Romano » sob, 28 wrz 2013, 21:38 I jeszcze dodam ze wódka Sobieski 0,7 l kosztuje w Alcampo, Hiperdino 7eu i nie jest podrabiana jak w PL No masz to w Polsce jfk Nowicjusz Posty: 8 Rejestracja: czw, 23 maja 2013, 08:06 Re: Ceny na Teneryfie. Było: jestem na Teneryfie od 26 wrześ Post autor: jfk » sob, 28 wrz 2013, 22:07 No dobrze, ceny cenami ale Sokol napisz proszę jak miejscówki które dzisiaj widziałeś. Masz już swojego faworyta do osiedlenia się? Jednak bardziej północ wyspy? Sokol Początkujący Posty: 47 Rejestracja: sob, 10 sie 2013, 18:59 Re: Ceny na Teneryfie. Było: jestem na Teneryfie od 26 wrześ Post autor: Sokol » ndz, 29 wrz 2013, 00:32 Spoko Mialem napisac, ale internet mi wysiadl. Teraz jestem pod Mac'iem, wiec daje znac, ze jutro bedzie info rembolini Początkujący Posty: 27 Rejestracja: pn, 29 lip 2013, 13:36 Lokalizacja: fuerteventura Re: Ceny na Teneryfie. Było: jestem na Teneryfie od 26 wrześ Post autor: rembolini » ndz, 29 wrz 2013, 09:51 benzyna na bp ok 3,63 pln papierosy w carrefour 10 paczek w sejferze 10 eu takie ceny byly niecale 2 lata temu na gc pozdrawiam prawilnych tatko Zaangażowany Posty: 293 Rejestracja: czw, 20 paź 2011, 08:48 Re: Ceny na Teneryfie. Było: jestem na Teneryfie od 26 wrześ Post autor: tatko » pn, 30 wrz 2013, 11:15 pomidory b dobre, niepompowane wiejskie 0,60 banany 0,89-1,1 wiejskie mango1-2e/kg figi za darmo na każdym drzewie jabłka/śliwki/gruszki 1-2e jaja hiperdino 12szt M 1e ryż na paellę 0,7e/kg cukier- 0,7e/kg chyba bo nie kupuję paczka warzyw mrożonych (mieszanka min. z karczochami- ja lubie dzieci mniej) 1kg 1,5e pieczywo to nie wiem bo nie jadam- i dziwi mnie gadanie o jedzeniu napakowanym węglowodanami a potem próba zakupu bułeczek- sprzeczna sprzeczność, GLUTEN TWÓJ WRÓG garbazo- czyli ciecierzyca na gotowo w słoiku 700ml 0,51e sucha 1,5e/kg naprawdę pyszna, soczewica 1-1,5e/kg pyszny masdamer nieoszukany 6e/kg gouda - tłustsza ale niezła 4e/kg brie hiszpańskie albo francuskie 4-6e/kg jogurty bezcukrowe 12szt 1,95e serek 0,5kg 1,35e(8-10g białka) jaja ze wsi od baby albo od kurek co se łażą po podwórku choć głównie chowają w cieniu 5e/30szt por 1,6e/kg szpinak same szczyty 1,5e/kg papryka słodka 1-1,7e/kg wino rioja 1,6-3e kawa wszędzie prawie gdzie warto zajść(drożej jest dla angoli i kawa tam jest gorsza) 0,8e a piwo dorada 1e maks 1,2e chleb ciemny- to diabelski zagraniczny wynalazek stąd jest drogi-a le normalne duże bagietki widziałem dzisiaj 3szt za 1e BTW jak się zaczyna pobyt od Las Americas to tak to bywa tam chyb a tylko nowyje ruskije i zarzygane non stop nawalone angole potrafią być szczęśliwe NIE ZAJEŻDŻAJCIE TAM TO ŻAŁOSNE TARGOWISKO PRÓŻNOŚCI, A NIE KANARY camilozeta Administrator Posty: 972 Rejestracja: pn, 22 maja 2006, 02:36 Kontaktowanie: Re: Ceny na Teneryfie. Było: jestem na Teneryfie od 26 wrześ Post autor: camilozeta » pn, 30 wrz 2013, 11:35 Widzę, że spory off-top się zrobił, więc podzieliłem wątek :) Łatwiej będzie innym znaleźć ciekawe informacje na temat cen. Salu2 - Podróżując przez życie... Sokol Początkujący Posty: 47 Rejestracja: sob, 10 sie 2013, 18:59 jakub Początkujący Posty: 37 Rejestracja: pt, 5 lut 2010, 14:40 Lokalizacja: LaLaguna i okolice :) Re: Ceny na Teneryfie. Było: jestem na Teneryfie od 26 wrześ Post autor: jakub » pn, 30 wrz 2013, 16:31 mleko - 0,50-0,8e szynka z lopatki - 3,6 - 5,5 e /kg szynka z szynki (gotowana) - 6-8 e /kg wolowine na obiad kupisz od 6 e /kg swinie od 3,29 e / kg kuraki okolo 1,80 e / kg benzyna 1,1 e/l piwo w knajpie 1 - 1,5e kawa od 0,8 do 1,5 e Fakt ziemniaki drozsze.... fasola i kapusta ciuchy tansze, lekarstwa w aptece - tansze... copilot Gość Posty: 1 Rejestracja: pt, 20 wrz 2013, 14:06 Re: Ceny na Teneryfie. Było: jestem na Teneryfie od 26 wrześ Post autor: copilot » śr, 2 paź 2013, 07:15 trzeba wiedziec gdzie kupowac, mi duzo kasy szlo na owoce morza i rozmowy telefoniczne ale jest na tos posob po prostu kupuje bezposrednio u rolnikow a dzwonie do PL przez za darmo, w sumie to zycie wychodzi podobniej jak w PL Kto jest online Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości
alexdr Gość Posty: 3 Rejestracja: wt, 15 lut 2011, 00:15 Witajcie (jeszcze) z PL To nie żart ! Żyjemy sobie z zoną i 7-letnią córeczką w PL i rozważamy zycie na stałe na Kanarach (tylko GC lub TF). Najwiekszym problemem jest córka, która nie chce chodzić do "obcej" szkoły. Bylismy tam już wiele razy, ale wiecie, urlop, to nie real. Pracy w PL oboje nie mamy, więc nic do stracenia Czy jest może gdzieś na TF polska szkoła ? Czy trudno zalegalizować pobyt bez udokumentowanego dochodu (pracy) ? z góry dzięki za podpowiedzi alex zastawnik Zaangażowany Posty: 207 Rejestracja: śr, 4 mar 2009, 12:58 Lokalizacja: TF Re: Witajcie (jeszcze) z PL Post autor: zastawnik » wt, 15 lut 2011, 07:47 alexdr pisze: Czy jest może gdzieś na TF polska szkoła ? Nie alexdr pisze: Czy trudno zalegalizować pobyt bez udokumentowanego dochodu (pracy) ? Nie salu2 camilozeta Administrator Posty: 972 Rejestracja: pn, 22 maja 2006, 02:36 Kontaktowanie: Re: Witajcie (jeszcze) z PL Post autor: camilozeta » wt, 15 lut 2011, 09:51 alexdr pisze:Najwiekszym problemem jest córka, która nie chce chodzić do "obcej" szkoły. Spodoba jej się, przygotujcie ją tylko odpowiednio wcześniej i rozmawiajcie z nią dużo o zaletach mieszkania na Kanarach, żeby nabrała pozytywnego nastawienia. Salu2 - Podróżując przez życie... kava Zaangażowany Posty: 357 Rejestracja: sob, 23 gru 2006, 18:05 Lokalizacja: La Palma Kontaktowanie: Re: Witajcie (jeszcze) z PL Post autor: kava » wt, 15 lut 2011, 12:25 camilozeta pisze:alexdr pisze:Najwiekszym problemem jest córka, która nie chce chodzić do "obcej" szkoły. Spodoba jej się, przygotujcie ją tylko odpowiednio wcześniej i rozmawiajcie z nią dużo o zaletach mieszkania na Kanarach, żeby nabrała pozytywnego nastawienia. Ja bym raczej spróbowała namierzyć dlaczego córka nie chce jechać (bo koleżanki? bo języka się boi? bo ulubiony nauczyciel? bo zakochana w koledze? przyczyna może być dla niej poważna a dla nas błaha) i obgadała z nią sedno, dlaczego dokładnie nie chce jechać. Warto posłuchać, bo wtedy możecie przygotować później argumenty na jej miarę. Myślę że powtarzaniem zalet można osiągnąć odwrotny skutek, bo młoda nie poczuje się w żadnym momencie zrozumiana. Ba, może raczej dojść do wniosku, że rodzice jej w ogóle nie rozumieją i myślą jeno o sobie, próbując jej wcisnąć swój kit - który może jest dla nas lepszy, ale jej się taki nie wydaje. Imho, jeśli pojedziecie bez jej aprobaty, możecie mieć na miejscu mało radochy, bo będziecie ze sobą na piękne wulkany i czarnopiaskowe plaże targać obrażone dziecko, w szkole potem macie 50/50 - przy drobinie szczęścia uzna, że w sumie nie jest tak źle i się przystosuje, i luzik, albo będzie wiecznie nieszczęśliwa. Pozdr. camilozeta Administrator Posty: 972 Rejestracja: pn, 22 maja 2006, 02:36 Kontaktowanie: Re: Witajcie (jeszcze) z PL Post autor: camilozeta » wt, 15 lut 2011, 12:39 No to racja co piszesz, to miałem właśnie na myśli pisząc przygotujcie ją - rozmowy i analizę problemu. Nawet jeśli to będzie problem koleżanek, to i tak nie da się dziecka przekonać. Moja Ola miała ten właśnie problem i żadne rozmowy nie pomogły. Nie sądzę jednak, żeby było aż tak źle, żeby się miała nie przystosować i być wiecznie nieszczęśliwa. Dzieciaki szybko się przystosowują i nawet jeśli na początku były zgrzyty, to szybko mijają na miejscu. Przechodziłem przez dwie takie przeprowadzki z moją dwójką dzieci :) Mimo protestów przed przeprowadzką, po fakcie oboje byli bardzo zadowoleni ze zmiany. Salu2 - Podróżując przez życie... kava Zaangażowany Posty: 357 Rejestracja: sob, 23 gru 2006, 18:05 Lokalizacja: La Palma Kontaktowanie: Re: Witajcie (jeszcze) z PL Post autor: kava » wt, 15 lut 2011, 12:49 Być może źle Cię zrozumiałam camilo, ale należę do gatunku osoby, którą od małego targano w różne miejsca bez pytania. Ja oczywiście nie chciałam i wychwalanie cudowności miejsca celem przekonania uznaję za pierwszy sposób na liście antyskuteczności. Tak więc gdy czytam "rozmawiajcie z nią dużo o zaletach mieszkania na Kanarach, żeby nabrała pozytywnego nastawienia", myślę, "halo, a może ktoś małej spyta, dlaczego nie chce jechać?" - dzieci, szczególnie 7-letnie, mało się pyta o opinie... camilozeta Administrator Posty: 972 Rejestracja: pn, 22 maja 2006, 02:36 Kontaktowanie: Re: Witajcie (jeszcze) z PL Post autor: camilozeta » wt, 15 lut 2011, 13:02 Fajnie miałaś, moi mnie za bardzo nie chcieli targać, teraz sam muszę nadrabiać Masz do nich wciąż o to pretensje, czy uważasz że wyszło Ci to na dobre? Pytam, bo zastanawia mnie co mi moje dzieci kiedyś mogą powiedzieć. Salu2 - Podróżując przez życie... kava Zaangażowany Posty: 357 Rejestracja: sob, 23 gru 2006, 18:05 Lokalizacja: La Palma Kontaktowanie: Re: Witajcie (jeszcze) z PL Post autor: kava » wt, 15 lut 2011, 14:04 camilozeta pisze:Masz do nich wciąż o to pretensje, czy uważasz że wyszło Ci to na dobre? Pytanie dość ogólne i możesz z odpowiedzi też wyciągnąć ogólne wnioski, ale szalka chyli się ku pretensji. alexdr Gość Posty: 3 Rejestracja: wt, 15 lut 2011, 00:15 Re: Witajcie (jeszcze) z PL Post autor: alexdr » wt, 15 lut 2011, 18:52 Dzięki za pierwsze info i opinie. Z naszą małą to jest tak, że wszystko jej się właściwie podoba poza obcym językiem. Boi się, że nie znajdzie kolezanek, nie zrozumie Pani w szkole i nie da rady odrobić zadań - a my jej w tym ostatnim prędko nie pomożemy. Czy byłaby opcja szkoły anglojęzycznej ? Troche tam u was mieszka wyspiarzy,nie wszyscy w wieku emerytalnym. Czy po zalegalizowaniu pobytu jest szansa na jakieś publiczne kursy hiszpańskiego ? Jakie dokumenty poza paszportami, prawem jazdy, przywieźć z PL ? Czy można sobie opłacić jakiś dostep do służby zdrowia i jak duże koszty ? Strasznie dużo pytań, a to dopiero poczatek ! Jeśli był już podobny wątek,prosze o wskazówkę. estrella Stały bywalec Posty: 172 Rejestracja: czw, 7 paź 2010, 15:27 Re: Witajcie (jeszcze) z PL Post autor: estrella » śr, 16 lut 2011, 13:57 moje doswiaczenie: ja tez tu przlecialam sama z 7-letnia corka, bez znajomosci jezyka, forum i bez zadnych znajomych. Ale z kasa. To nie jest bez znaczenia na poczatek!!! - pierwszy dzien hotel, drugi dzien Loro Parque, trzeci dzien juz do szkoly, w ktorej w rezerwacji przed jazda nie bylo juz miejsca, ale bylo miejsce jak stanelysmy pod drzwiami. Dziecko wiecej ta szkole polubilo niz poprzednia. Ale musze dodac ze byla to szkola prywatna, 6 dzieci w klasie. Piekny czas i dobra jest mi wdzieczna. Syna targalam przez pol swiata, nie wyszlo mu to na dobre. Sozialne problemy. Brakowalo uziemienia, rodziny. Jak widzisz wszysko jest mozliwe. pozdrawiam estrella estrella Stały bywalec Posty: 172 Rejestracja: czw, 7 paź 2010, 15:27 Re: Witajcie (jeszcze) z PL Post autor: estrella » czw, 17 lut 2011, 06:34 witajcie, z ta kasa na poczatek (dla dziecka) nie chcialabym byc zle zrozumiana, ale: - jak sie nie dogadasz to musisz wziasc tlumacza, kosztuje - jak dziecko sobie na poczatku nie radzi, to musisz wziasc korepetycje, kosztuje - jak nie masz samochodu, to byc moze taxowka jest jedynym rozwiazaniem, kosztuje - w ramach integracji wysylasz dziecko na kursy sportowe, taneczne, kosztuje czy dziecko sobie ze szkola w obcym jezyku poradzi, to jest zaden duzy problem, w tym wieku syn sobie poradzil z niemieckim, corka z hiszpanskim- problem sa socialne kontakty na poczatku, brak przyjaciol - sa kolezanki i koledzy to i szkola jest ciekawa zycze wam powodzenia estrella el malage Stały bywalec Posty: 189 Rejestracja: pt, 5 gru 2008, 13:52 Lokalizacja: Teneryfa Sur Re: Witajcie (jeszcze) z PL Post autor: el malage » czw, 17 lut 2011, 14:42 ,Mam malo postow ,wiec trzeba zwiekszyc srednia. Jestem stalym obserwatorem i uczestnikiem naplywu rodakow wraz z jak sie adoptuja w szkolach dzieci w kazdym przedziale wiekowym ,i im mlodsze tym latwiej ,7 lat to dobry moment na zmiany,bedzie malej ciezko przez pierwszy rok a potem juz z nauczania w centrach panstwowych nie jest wysoki,malo kto oblewa w pierwszych szkole do ktorej chodzi moj syn jest 50 roznych narodowosci ,w tym 7 polakow,tak wiec tak samo trudno jest innym dzieciakom i przy takim wymieszaniu kultur i jezykow latwiej jest sie zadomowic polakowi. Chce zwrocic uwage na dwa wazne tematy : pierwszy to bardzo wazne dla dziecka jest zaplecze jakie my rodzice musimy zbudowac ,czyli staly dochod , nasze godziny pracy(do dzisiaj moja zona pracuje rano ja wieczorem) ,dojazd do szkoly ,wlasny pokoj dla dziecka .To od nas zalezy jak sie dziecko bedzie rozwijalo w nowym srodowisku. Drugi temat ,juz wspomniany na tym forum ,zapisy do panstwowej szkoly zaczynaja sie od lutego i koncza w czerwcu,moze tak byc ze w szkole blisko domu nie bedzie miejsc. pozdrowienia z Teneryfy Sur Pozdrawiam z Teneryfy Sur camilozeta Administrator Posty: 972 Rejestracja: pn, 22 maja 2006, 02:36 Kontaktowanie: Re: Witajcie (jeszcze) z PL Post autor: camilozeta » czw, 17 lut 2011, 15:20 alexdr pisze:Czy po zalegalizowaniu pobytu jest szansa na jakieś publiczne kursy hiszpańskiego ? Najlepsza opcja to Escuela Oficial de Idiomas o której już tu parę razy było. Nie jest darmowa ale jest tania. Są też darmowe kursy organizowane przez różne instytucje, no. Cruz malage pisze:Mam malo postow ,wiec trzeba zwiekszyc srednia. Zobaczymy kto pierwszy dojdzie do 100% :) Salu2 - Podróżując przez życie... alexdr Gość Posty: 3 Rejestracja: wt, 15 lut 2011, 00:15 Re: Witajcie (jeszcze) z PL Post autor: alexdr » pt, 18 lut 2011, 00:24 Ponownie dzieki za wszystkie refleksje i wskazówki. Znalazłem w miedzyczasie tu na forum wiele informacji, więc część moich pytań znalazła odpowiedź. Języka się nie boję, nauczyłem się już niem, ang i jako tako francuskiego, to i w ES dam radę. Obawiam się o opiekę zdrowotną w sytuacji, dopóki żadne z nas nie podejmie pracy (legalnej). No i zastanawiamy się,czy dla małej angielska szkoła nie byłaby lepsza, jako,że ten język troszke już kuma. Moja zonka pyta, czy sa polskie programy TV i jakie ? W hotelach sa tradycyjnie tylko niemieckie i hiszpańskie plus CNBC. Czy mozna sobie przywieźć samochód z PL,bo widzę,że na wyspach drogie ? pozdrowienia z mroźnej PL, u nas na południu ma być nocami -10, a na płn. -18. Brrrrrrrrrrrrrrrrrrrrr. el malage Stały bywalec Posty: 189 Rejestracja: pt, 5 gru 2008, 13:52 Lokalizacja: Teneryfa Sur Re: Witajcie (jeszcze) z PL Post autor: el malage » sob, 19 lut 2011, 11:44 Na forum znajdziesz tez informacje o telewizji, wiekszosc zaklada dekodery z Polski,sa rowniez posiadacze sygnalu z internetu. Co do samochodow polecam kupno tutaj na miejscu ,moim zdaniem samochody zarowno starsze jak i nowe mozna kupic znacznie taniej niz w trzeba kupowac od wlascicieli a nie posrednikow,nowe mozna wynegocjowac upust lub trafic na super oferte. pozdrowienia z Teneryfy Sur Pozdrawiam z Teneryfy Sur Kto jest online Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości
Board Społeczność Pogawędki Ostatni post Pierwszy nieprzeczytany post 14:36 0 Witam wszystkich! Jesli znudzilo Ci sie zycie w Polsce? Myslales moze kiedys o Teneryfie ? Planuje wynajadz mieszkanie 2 pokojowe z basenem, blisko oceanu. Problem jest jeden, puki co jestem sam. Poszukuje pokerzysty ktory bedzie w stanie utrzymac sie za granica, bez stalej pracy. Ja sam utrzymuje sie juz w ten sposob prawie rok, dodama ze w UK nie w PL. Poszukuje pokerzysty, badz pokerzystki o podobnym levelu, dzieki czemu wspolne sesje i wyminy doswiadczen pozwala nam awansowac na jeszcze wyzszy poziom. Wymagania: - jezyk angielski badz hiszpanski (jeden na pewno, milo jesli ktos zna oba) - kapital ok 1000 euro [starczy bez problemu na 3 miesiace zycia (jedznie, rent)] - w sumie to wszystko, potrzeba jeszcze troche odwagi i mozemy leciec na przygode zycia, Zycia w raju Jesli ktos jest zainteresowany prosze o PW. Tam przyblize wam koszty zwiazane z wyprawa. 49 odpowiedzi 17:02 0 dawaj szczegoly tutaj co grasz i kiedy chcesz wyleciec zaraz sie porzygam etatem 17:30 0 Planuje wyjechac koniec listopada/ poczatek grudnia. Mieszkanie ktore znalazlem na teneryfie kosztuje 400 euro. Surface 71 m², 2 bedrooms (1 double, 1 single), 1 bathroom, kitchen (american), terrace, cupboards, furniture, water (inclusive), electricity (inclusive), exterior, orientation (south), sunny, swimming pool (communal), , 2 bedroom apartment with larger terrace, american style kitchen, completely furnished, tv and satelite dish in a residential area of Costa del Silencio. Jesli chodzi o ceny biletow lotniczych, to najlepiej leciec z niemiec jakies 80-100 euro w dwie strony. Co do pokera, to gram MTT na Pokerstars 18:07 0 super sprawa z tym wyjazdem, ale ja jakiś dziwny jestem i bez dziewczyny nie wyjadę już mnie z 4 zimowe wyjazdy ominęły i tak kurcze kolejny raz się nie mogę przemóc 18:15 0 Moze jeszcze dodam, ze liczba osob chetnych moze byc wieksza. Mozna wynajac wieksza chate. Liczy sie tylko zbicie kosztow, ktore jak dal mnie i tak nie sa duze. 400 euro miesiecznie z rachunkami to nie sa duze pieniadze, podobne ceny sa w polsce. W tej chacie, smialo mozna mieszkac w 3 osoby, w jednym pokoju jest podwojne lozka, w drugim dwa single. Co daje tylko 133 euro na osobe. Poza tym Teneryfy naleza do Hiszpanii(EU), wiec nie potrzeba paszportu. Teneryfy wchodza w sklad Wyspy Kanaryjskich, gdzie temperatura w grudniu wynosi 25 stopni. 18:18 0 Też planowałem przeprowadzkę do ciepłych krajów ;p i również gram mtt wysyłam zapro pogadajmy na priv 18:22 0 Skąd mamy wiedzieć że to nie jakiś scam 18:30 0 Kurwa ludzie poczekajcie do licpa, po obronie mogę jechać co prawda w mtt z wami grać nie będę. Ale cashe bardzo chętnie. 18:33 0 ja tez myslalem o kanarach bo tam jest fajnie bo jest -2godziny co by mi bardzo pasowalo 18:39 0 Ten post był 2 raz(y) edytowany, ostatni raz przez Kanar007: 18:41. 18:59 0 siema, na razie jeszcze nie mogę się na to pisać, mam kilka spraw do załatwienia w kraju ale kto wie, może po nowym roku byłbym chętny na coś podobnego, jak coś to odgrzebię temat i się odezwę zaskoczyłeś mnie tymi cenami, ostatnio sprawdzałem Maltę wstępnie i myślałem, że jednak na Teneryfie jest drożej powodzenia życzę 19:25 0 .... ale wypas ! GENIALNY POMYSŁ ! Aktualnie za dużo rzeczy mnie trzyma w PL, ale jak już skończę studia, to też się tam wybiorę ! Nawet sam... 19:31 0 bylem na sasiedniej wyspie - gran canaria i wiem gdzie chce mieszkac w przyszlosci 19:44 0 Zajebiscie, mam nadzieje, ze zrobicie bloga i bedzie mozna wiecej poczytac, bo kanary to chyba jedyna sensowna opcja na zime w Europie. 19:54 0 trzymam kciuki kiedys rzuce to nudne zycie w pizdu i zostane drugim sammym farha 19:57 0 Pomysł bardzo fajny ale ja dopiero bym się wybrał za jakieś pół roku nie wcześniej. Wybierz się z kimś, a najwyżej reszta będzie powoli dołączac bo widzę, że jest zainteresowanie. Stworzymy Polonię w Espanii. Podbiliśmy Wyspy Brytyjskie to nie podbijemy kanaryjskich? 20:00 0 Ciesze sie z duzego zaintrersowania tematem Jak sie uda to na pewno blog bedzie Mam nadzieje ze ta jedna badz dwie osoby sie znajda, jest to naprawde realny plan. 20:06 0 Bylem tam w wakacje w zeszlym roku i zdecydowanie jest to miejsce godne polecenia. Stala temperatura przez caly rok i brak wszelakich owadow i robactwa. Ceny jedzenia porównywalne jak w Polsce. Jesli ktos ma jakies doswiadczenia odnosnie dluzszego pobytu to piszcie smialo. 20:08 0 chcialbym zobaczyc foty tego lokum za taka cene... 20:11 0 napisz co grasz i podaj swoj nick... Board Społeczność Pogawędki
O mnie Cześć! Mam na imię Gosia. Pewnego dnia podjęłam decyzję, która z Wrocławia doprowadziła mnie na Teneryfę. Choć miał to być jedynie chwilowy przystanek w moim życiu, wszystko wskazuje na to, że zabawię tutaj dłużej. Na blogu opisuję otaczający mnie świat oraz to, jak ja się w nim odnajduję.
Autor Wiadomość Temat postu: Teneryfa po naszemu! #1 Wysłany: 27 Lut 2019 22:25 Rejestracja: 03 Wrz 2013Posty: 244Loty: 137Kilometry: 186 041 Załącznik: [ KiB | Obejrzany 8186 razy ] Do napisania tej relacji zbierałam się od października. Nie było czasu, pomysłu, a zdjęć było tak dużo, że nie wiedziałam, które mam wybrać. Same wymówki i wierutne kłamstwo. Jak się chce, to zawsze się znajdzie czas. Fenomen Wysp Kanaryjskich od dawna był dla mnie zagadką. Dookoła wszyscy mówili o „Kanarach”, wypoczywali na Teneryfie, siedzieli w hotelach na Lanzarote, a ja nie potrafiłam zrozumieć, co w tym może być fajnego. Swoją drogą dalej nie rozumiem popularnego wśród Polaków zjawiska siedzenia w hotelu przez dwa tygodnie, ale po mojej październikowej, drugiej podróży poślubnej zrozumiałam przynajmniej, o co chodzi z wcześniej nie myślałam, że kiedykolwiek wyląduję na którejś z tych wysp, bo było stanowczo za daleko – 5 i półgodzinny lot, to była dla mnie właśnie „ta” granica, nie do przekroczenia. Paradoksalnie był to jeden z najbardziej spokojnych lotów jakich doświadczyłam. Udało się, pod koniec września wylądowałam na Teneryfie i już po pierwszym dniu było jasne, że tydzień to zwyczajnie za mało. Za mało żeby ogarnąć ogrom „atrakcji”, które wyspa ma do zaoferowania. Obowiązkowo musiałam jednak zrobić coś na przekór. Tak jak pół roku wcześniej, po ślubie zamiast na all-inclusive, wybrałam się do Gruzji połazić po Kaukazie, tak i teraz nie mogło skończyć się na zwykłym leżeniu na plaży. Miałam swój własny pomysł na Teneryfę, trochę inny niż wszystkie, a wiele ich tu na forum już było. Tak już mam, zawsze musi być coś niekonwencjonalnie, odkrywczo, nigdy tak samo. I w żadnym wypadku nie może być zbyt łatwo. Współczuję mojemu tak naprawdę sama wpadła w nasze ręce, kiedy zmieniono daty moich lotów z Warszawy do Agadiru. Nie planowałam jej. Ale zapałałam miłością wielką i prawdziwą, robiąc miejsce w swoim sercu dla Wysp Kanaryjskich. Miejsce, którego nic już im nie odbierze ?Zatem jak inaczej ugryźć tak bardzo oklepane i znane wszystkim miejsca? MASCAPierwszy pełny dzień naszych wakacji na szczęśliwych wyspach i od razu przegoniłam męża po górach. Nie po plażach, po górach ? Z racji, że na początku naszej wyprawy zatrzymaliśmy się w Puerta de Santiago, w okolicy klifów Los Gigantes, najbliżej było nam do Mascy. Już na wiele miesięcy przed przylotem znalazłam informacje o zamkniętym wąwozie Masca, którego z powodów bezpieczeństwa na szlaku nie było mi dane zobaczyć. A plan był wspaniały – trekking w dół wąwozu, kąpiel w oceanie, łódka do Los Gigantes i wieloryby. Pierwsza ważna atrakcja, punkt programu i już schody. Po wielu godzinach googlowania i oglądania mapy doszłam do wniosku, że jeżeli nie da się iść w dół, pójdziemy w górę. Załącznik: mascatrekking (1).png [ KiB | Obejrzany 8186 razy ] Góry, pośród których leży Masca to Masyw Teno, leżący na terenie Parku narodowego Teno. Jest to jedna z trzech głównych formacji wulkanicznych, dzięki którym w ogóle powstała Teneryfa. Mały to on nie jest – pokrywa całą północno-wschodnią część wyspy i ciągnie się aż do Punta del Teno i Buenavista del Norte. Szlaków jest tam całe mnóstwo i w przeciwieństwie do Włoch, są one świetnie oznakowane, podzielone podobnie jak w Polsce, na kolory, tutaj odpowiadające charakterowi wspinaczki i jego trudności. Każdy znajdzie coś dla siebie!Załącznik: [ KiB | Obejrzany 8186 razy ] Załącznik: [ 598 KiB | Obejrzany 8186 razy ] Załącznik: [ KiB | Obejrzany 8186 razy ] Załącznik: [ KiB | Obejrzany 8186 razy ] Załącznik: [ KiB | Obejrzany 8186 razy ] Załącznik: [ KiB | Obejrzany 8186 razy ] Załącznik: [ KiB | Obejrzany 8186 razy ] Załącznik: [ KiB | Obejrzany 8186 razy ] Załącznik: [ KiB | Obejrzany 8186 razy ] Załącznik: [ KiB | Obejrzany 8186 razy ] Załącznik: [ KiB | Obejrzany 8186 razy ] Załącznik: mapka (1).jpg [ KiB | Obejrzany 8186 razy ] Z samego rana przejechaliśmy autem z Los Gigantes do Santiago del Teide. Zostawiliśmy auto na parkingu przy głównej ulicy, najbliżej miejsca, gdzie docelowo miała zakończyć się nasza trasa. A przynajmniej miałam taką nadzieję ? Po 15 minutach podstawił się bus, który zabrał nas na szaloną przejażdżkę do Mascy [a może to kierowca był szalony?]. Sposób w jaki ten autobus z zawrotną prędkością mieścił się na najbardziej ciasnych zakrętach, jakie w życiu widziałam, pozostanie dla mnie zagadką. Pierwsze godziny na Teneryfie i już pierwsze niezapomniane widoki oraz mrożące krew w żyłach wspomnienia. Po 20-30 minutach jazdy po serpentynach wysiadamy kilka przystanków za centrum miasteczka, przy punkcie widokowym Mirador de La Cruz de Hilda. Tam zaczyna się nasza wspinaczka, ale zanim ruszymy, poświęcamy jeszcze 30 minut na lampkę wina i filiżankę kawy w pobliskiej kawiarni, z widokiem na piękną Mascę. Musimy nacieszyć oczy, bo do centrum miasteczka nie zamierzamy już wrócić. Chłonąc krajobraz parku narodowego Teno zbieramy siły przed wędrówką. A łatwo nie było. Pogoda zaczęła się psuć i pierwszym z czym musiał zmierzyć się Bartek wcale nie była góra, tylko moja rezygnacja. Że nie ma sensu, że za wysoko, że zła pogoda. Nie jestem dumna z tych epizodów w moim wykonaniu – cokolwiek nie idzie zgodnie z planem i od razu poddaję pomysł. Oczywiście finalnie doprowadzam wszystko do końca, wynajdując przeróżne opcje awaryjne i wyjścia z sytuacji patowych, ale pierwsza zawsze jest kapitulacja. To skutkowało zakupem jeszcze jednej lampki wina i ostatecznie ruszyliśmy w drogę. O ile na google maps ciężko było znaleźć jakikolwiek szlak, to na opcji street view znalazłam punkt początkowy i końcowy trekkingu bez większego problemu. Teraz wystarczyło tylko dostać się na piechotę z punktu A do punktu B. Ścieżka prowadziła nas po stromych zboczach z widokiem na ocean, a to skręcała w głąb lądu, prowadząc przez zielone lasy, na zmianę smażyła słońcem i przykrywała chmurami gdy wędrowaliśmy po szczytach, aż w końcu wynagrodziła trudy ukazując nam Teide. I parking, na którym czekał nasz samochód. Załącznik: [ KiB | Obejrzany 8186 razy ] Załącznik: [ KiB | Obejrzany 8186 razy ] Załącznik: [ KiB | Obejrzany 8186 razy ] Załącznik: [ KiB | Obejrzany 8186 razy ] Załącznik: [ KiB | Obejrzany 8186 razy ] Załącznik: [ KiB | Obejrzany 8186 razy ] Załącznik: [ KiB | Obejrzany 8186 razy ] Załącznik: [ KiB | Obejrzany 8186 razy ] Załącznik: [ KiB | Obejrzany 8186 razy ] Załącznik: [ KiB | Obejrzany 8186 razy ] Załącznik: [ KiB | Obejrzany 8186 razy ] Załącznik: [ KiB | Obejrzany 8186 razy ] 8 wspaniałych, zapadających w pamięć kilometrów pośród niesamowitej roślinności, niebezpiecznego nagromadzenia jaszczurek, które podkradały nam pomidorki cherry [sic!], pięknych widoków na każdym kroku, ochów i achów, i setki zdjęć. Góry Teno, tak bardzo niedocenione, mają tak wiele do zaoferowania. Polecam każdemu jako alternatywę dla zwiedzania Mascy i komercyjnego zejścia Wąwozem Masca. Na naszej trasie spotkaliśmy może 2-3 osoby. Tylko my, cisza, spokój i natura. Wspaniały początek urlopu. Załącznik: [ KiB | Obejrzany 8186 razy ] Załącznik: [ KiB | Obejrzany 8186 razy ] Załącznik: [ KiB | Obejrzany 8186 razy ] Załącznik: [ KiB | Obejrzany 8186 razy ] Załącznik: [ KiB | Obejrzany 8186 razy ] Załącznik: [ KiB | Obejrzany 8186 razy ] Załącznik: [ KiB | Obejrzany 8186 razy ] Załącznik: [ KiB | Obejrzany 8186 razy ] Załącznik: [ KiB | Obejrzany 8186 razy ] Załącznik: [ KiB | Obejrzany 8186 razy ] Mimo wszystko chcieliśmy zobaczyć jak wygląda ta sławna Playa de Masca, a jedynym sposobem by to zrobić, było z poziomu wody. Klify, które stanowią część Masywu Teno, robią piorunujące wrażenie zwłaszcza z takiej perspektywy. Wyrastają czasem na wysokość nawet 600 m i wpadają stromo do oceanu. Podróż trwa około 20 minut i po chwili możemy z bliska podziwiać końcowy fragment wąwozu i krystalicznie czystą wodę przy brzegu. Mamy 30 minut dla siebie i zaopatrzeni w maskę do nurkowania wskakujemy do słonego, ale ciepłego oceanu, aby podziwiać bujne życie podwodne. Jest nas może 10 osób. I w tym momencie już wiem, że zamknięcie wąwozu Masca dla zwiedzających było najlepszym, co nas spotkało. Znowu cisza, znowu spokój i czysty relaks. Ale trzeba wracać. Tu, na dole też jest nam fajnie, ale jednak nic nie daje takiej satysfakcji, jak patrzenie na świat z góry. A skoro już o górze mowa – czas wybrać się na najwyższą górę w okolicy – Teide. Załącznik: [ KiB | Obejrzany 8186 razy ] Załącznik: [ KiB | Obejrzany 8186 razy ] Załącznik: [ KiB | Obejrzany 8186 razy ] Załącznik: [ KiB | Obejrzany 8186 razy ] Załącznik: [ KiB | Obejrzany 8186 razy ] Załącznik: [ KiB | Obejrzany 8186 razy ] Załącznik: [ KiB | Obejrzany 8186 razy ] Załącznik: [ KiB | Obejrzany 8186 razy ] Załącznik: [ KiB | Obejrzany 8186 razy ] Załącznik: [ KiB | Obejrzany 8186 razy ] _________________ Ostatnio edytowany przez jolkah 11 Mar 2019 09:12, edytowano w sumie 3 razy Góra 34 ludzi lubi ten post. Josefine Temat postu: Re: Teneryfa po naszemu! #2 Wysłany: 28 Lut 2019 00:09 Rejestracja: 27 Lut 2019Posty: 1 Proszę o podanie parametrow aparatu foto będę wdzięczna ? Góra D4fc4 Temat postu: Re: Teneryfa po naszemu! #3 Wysłany: 28 Lut 2019 07:20 Rejestracja: 18 Lut 2013Posty: 205Loty: 28Kilometry: 58 836 Świetne zdjęcia. Odnoszę wrażenie, że ta relacja pomoże mi w planowaniu takiego wypadu w niedalekiej przyszłości. _________________ Góra kaziuta Temat postu: Re: Teneryfa po naszemu! #4 Wysłany: 28 Lut 2019 08:12 Rejestracja: 20 Paź 2014Posty: 50Loty: 132Kilometry: 222 862 Czekam na ciąg dalszy, lecę równo za tydzień i każda wskazówka jest na wagę złota _________________ Góra jolkah Temat postu: Re: Teneryfa po naszemu! #5 Wysłany: 28 Lut 2019 09:28 Rejestracja: 03 Wrz 2013Posty: 244Loty: 137Kilometry: 186 041 Josefine napisał(a):Proszę o podanie parametrow aparatu foto będę wdzięczna ?Mój aparat już jest wiekowy, ale mam sentyment. Używam Nikona D80 z podstawowym obiektywem nikor 18-55 _________________ Góra Antek12 Temat postu: Re: Teneryfa po naszemu! #6 Wysłany: 28 Lut 2019 10:03 Rejestracja: 09 Mar 2011Posty: 2059Loty: 26Kilometry: 45 127 złoty Gdzie kupowana wycieczka łajbą na Giganty ? Nazwa przewoźnika / cena ? Czy trzęsię bardzo ? Czy 2+1 niemowlę według Twojej opinii warto się przepłynąć czy lepiej zrezygnować z takiego pomysłu ? _________________ Góra pieerx Temat postu: Re: Teneryfa po naszemu! #7 Wysłany: 28 Lut 2019 15:25 Rejestracja: 25 Lis 2013Posty: 1597Loty: 386Kilometry: 569 051 niebieski Świetne zdjęcia i rewelacyjnie zapowiadająca się z wysp ma bardzo dużo do zaoferowania, dlatego uwielbiam tam latać Góra Rysiek Temat postu: Re: Teneryfa po naszemu! #8 Wysłany: 28 Lut 2019 15:55 Rejestracja: 18 Sie 2010Posty: 330 niebieski @Antek12,przy samym porcie obok siebie są dwie firmy: Masca Expres i Flipper tym roku (styczeń ) byłem z Flipperem,rok temu z ME. Trochę różnią się łajbami,wg mnie lepsze są te nieco większe, a nie pontonowe z zależy od tego kiedy tam dojedziesz,są różne trasy o różnych godzinach różniące się czasem chcesz zobaczyć delfiny, to musisz wybrać trasę dłuższą, co najmniej 2-godzinną. Dla mnie 3 godzinny rejs to już za spokojnie,nie trzęsło, choć niestety wiało dość mocno. Konieczna jest jakaś kurtka z bym niemowlaka nie brał za żadne skarby (właśnie ten wiatr i trochę chłód), choć i tacy też byli-dziecko tak na oko z na pewno jest trochę lepiej i 15-20 euro /os. Góra cypel Temat postu: Re: Teneryfa po naszemu! #9 Wysłany: 28 Lut 2019 17:28 Rejestracja: 04 Lip 2012Posty: 3583 srebrny Ładne foty, stary poczciwy D80 z matrycą napisał(a):Szlaków jest tam całe mnóstwo i w przeciwieństwie do Włoch, są one świetnie oznakowane, podzielone jak w Polsce, na kolory odpowiadające charakterowi wspinaczki i jego trudności. Każdy znajdzie coś dla siebie!Drobna uwaga, polskie znakowanie szlaków pieszych i kolory nie mówią o jego mówią czy to jest szlak główny, łącznikowy, krótki, długodystansowy itp. _________________"Ten, kto znalazł się za drzwiami, pokonał najtrudniejszy etap podróży" - przysłowie duńskie Góra jolkah Temat postu: Re: Teneryfa po naszemu! #10 Wysłany: 28 Lut 2019 19:14 Rejestracja: 03 Wrz 2013Posty: 244Loty: 137Kilometry: 186 041 Wiem, dlatego napisałam "charakterowi wspinaczki i jego trudności". Powinnam napisać "lub", ale tak czy owak pisałam o szlakach hiszpańskich. Co do Polski chodziło tylko o podział na kolory Zmienię na "podobnie". _________________ Ostatnio edytowany przez jolkah 01 Mar 2019 16:27, edytowano w sumie 2 razy Góra Raphael Temat postu: Re: Teneryfa po naszemu! #11 Wysłany: 28 Lut 2019 20:08 Rejestracja: 05 Lip 2014Posty: 1095Loty: 82Kilometry: 162 652 niebieski No pięknie Ja nie wiem czy wpadłbym, żeby Mascę robić w drugą stronę, szczególnie przy ograniczonej długości pobytu na tej napakowanej atrakcjami wyspie (większość chyba jedzie tam na tydzień, dwa).Mam sugestię o opisywanie zdjęć, gdzie konkretnie, lub przynajmniej mniej więcej były robione, co na nich widać. To ułatwi wielu osobom ogarnięcie się w tamtejszej okolicy i spowoduje, że będą miały pełniejsze jej pytanie: ile czasu zeszło Wam na ten treking z Masci do Santiago del Teide? Góra jolkah Temat postu: Re: Teneryfa po naszemu! #12 Wysłany: 01 Mar 2019 16:30 Rejestracja: 03 Wrz 2013Posty: 244Loty: 137Kilometry: 186 041 Zdjęcia są zrobione na trasie przejażdżki autobusem do Mascy z Santiago del Teide, następnie na trasie trekkingu, który jest narysowany na mapce. Ostatnie są zdjęciami z Los Gigantes i Playa de Masca, co też opisałam Ale fakt, pomyślę na przyszłość, żeby podpisywać zdjęcia!A przechadzka zajęła nam plus minus 2 godziny, bo robiłam naprawdę mnóstwo zdjęć. Ale dałoby radę dużo szybciej, tylko po co się spieszyć? _________________ Góra jolkah Temat postu: Re: Teneryfa po naszemu! #13 Wysłany: 02 Mar 2019 13:03 Rejestracja: 03 Wrz 2013Posty: 244Loty: 137Kilometry: 186 041 CZĘŚĆ IITEIDEPlan na zdobycie wulkanu, który jest równocześnie najwyższym szczytem w Hiszpanii [3 718 m] był ambitny. Wiele tygodni zastanawiałam się jak ugryźć tę górę, z której strony, z jakiej wysokości. Załatwiłam wszelkie pozwolenia i zaczęłam czytać, i niestety w tym miejscu zaczęły się problemy. Jestem realistką, a w górach trzeba mieć pokorę. I to nic, że to wulkan, na prażonych słońcem Kanarach, to nic, że nie ma śniegu, że nie jest taki kapryśny jak Kazbek i wchodzą na niego nawet starsi. Moja koleżanka wchodziła na Teide z wysokości dolnej stacji kolejki [2 000m] mając piękną pogodę, a gdy po 6 godzinach cudem dotarła pod szczyt, zaczął padać grad i zamknęli wejście na wierzchołek. Trzeba się odpowiednio ubrać, bo 3 tysiące metrów robią swoje. I trzeba mieć dużo wody i prowiant. My przede wszystkim mieliśmy mało czasu – po wspinaczce czekał na nas nocleg na plantacji bananów, basen, pyszna kolacja. A z czasem jest ciężko wygrać. Znając swoje możliwości i granice, a także wątpliwą w tamtym czasie kondycje, zrezygnowałam z wchodzenia z dolnej stacji, na poczet wejścia na sam szczyt. Ale to też miało okazać się nadzwyczaj trudne. Z samego rana [czytaj: o 9:00, jak łaskawie wzeszło słońce] wyruszyliśmy z Puerto de Santiago w stronę Teide. Pożegnaliśmy klify Los Gigantes i ocean na najbliższe dwa dni. Sama trasa pod wulkan jest naprawdę ciekawa, jeśli chodzi o roślinność, ukształtowanie terenu czy rodzaje skał. Co kilka metrów punkt widokowy, parkingi jeszcze puste, można korzystać. Nie minęło 30 minut, nawet nie zaczęliśmy się wspinać, a ja już natrzaskałam z 50 zdjęć. Ale przecież mamy inny cel – musimy znaleźć miejsce parkingowe w okolicy, gdzie kończy się szlak na Teide. Skoro nie możemy na niego wejść, „przespacerujemy się” w dół. Po drodze zatrzymujemy się tylko przy Roques de Garcia, niezwykłych formacjach skalnych z wulkanem w tle. Musze przyznać, że na zdjęciach prezentują się co najmniej wdzięcznie. Tylko już wtedy zastanawia mnie to, co ludzie mają na sobie – krótkie spodenki, bluzeczki, klapki. Jedna pani skacze po skałkach w butach na obcasie. My, nasze górskie buty, pełen rynsztunek, plecak, musimy wyglądać co najmniej dziwnie. Zostawiamy auto 3 km za dolną stacją kolejki, za Punktem widokowym Tabonal Negro. Pod kolejkę prowadzą dwie drogi – główna, samochodowa, z minimalnym poboczem, ale najkrótsza lub druga, prowadząca przez dobrze wyznaczoną ścieżkę, wśród formacji skalnych, ewidentnie krajoznawcza, ale na około. Wybieramy krótszą wersję, bo goni nas czas. Już wtedy stoją tłumy pod kolejką [na Teide chyba zawsze jest sezon ?] i nie chciałabym minąć naszej tury. Ale spacer i tak był warty poświęcenia mu trochę większej ilości czasu, bo zdjęcia robimy na każdym kroku. Nie zapomnę widoku wulkanu z tej perspektywy, jest gigantyczny. Odchylam głowę do tyłu, żeby ogarnąć ten ogrom i uświadamiam sobie, że tego dnia zwyczajnie nie dałabym rady na niego wejść. Dosłownie mnie to na wejście na szczyt mamy od 13:00 do 15:00, ale planuję jeszcze pozwiedzać punkty widokowe na wysokości górnej stacji [ok. 3 500m]. Niestety, stojąc 40 minut w tłumie czekającym na wagonik zmarnowałam czas, który mieliśmy poświęcić na zrobienie zdjęć. Po wyjściu z kolejki uderza mnie fala zimna – 5 stopni, wiatr. Ludzie, w tych swoich krótkich rękawkach czy sandałach wyglądają tutaj co najmniej śmiesznie. Jest naprawdę nieprzyjemnie, więc wyciągamy dowody i od razu kierujemy się w stronę punktu kontrolnego. Jeśli chodzi o pozwolenie, termin rezerwowałam około 3 miesiące wcześniej. Na poranne godziny praktycznie nie było już miejsc. Niefortunnie wpisałam podczas rezerwacji nr paszportów, zamiast dowodów, a niestety tych pierwszych ze sobą w ogóle nie zabraliśmy. Maile, telefony – wszystko wskazywało na to, że bez pokazania odpowiedniego dokumentu nigdzie nas nie wpuszczą. Kolejny problem – moje nazwisko. Na dowodzie składa się już z dwóch członów, a na pozwoleniu panieńskie. Panika, emocje, uspokajający łyk wina. Podchodzimy pod bramkę, strażnik patrzy tylko po godzinie, imię: check; nazwisko: check. Udało się. Grunt żebyście byli na liście – reszty nie sprawdzają, chyba że tylko my mieliśmy takie szczęście. Osoby, które nie były wpisane mimo błagań nie zostają wpuszczone. Od punktu ze strażnikiem do szczytu dzieli nas jakieś 300 m wysokości i 550 m odległości. Jest to najcięższe 550 m w moim życiu [a przynajmniej wtedy było ?]. Kilka kroków i organizm odmawia posłuszeństwa, kilka schodów i musimy siadać żeby złapać oddech. W dodatku pierońsko wieje i już wiem, że to wejście zapamiętam na długo. Podziwiam ludzi, którzy idą z poziomu 2 000 m, tamtego dnia ledwo pokonałam 300 m, a co dopiero 1 700m. Jedyne o czym marzyłam na szczycie to aby stamtąd jak najszybciej zejść, ale organizm powoli się przyzwyczaja. Walczy, ale łyk „zwycięskiego” wina pozwala się zaaklimatyzować. Świat z takiej perspektywy wygląda wspaniale. Jesteśmy powyżej linii chmur, w oddali Gran Canaria, z drugiej strony La Gomera. Teraz przeszkadza już tylko mroźny wiatr. Na dole szliśmy w krótkich rękawkach. Tutaj, na 3 700 panuje prawie minusowa temperatura – czapki, rękawiczki, kurtka. Ale satysfakcji nikt mi już nie odbierze! Niestety to, co mi chwilę później odebrano, to jakakolwiek siła i energia, więc o powrocie na piechotę nie ma mowy. Schodzimy, chyba trochę za szybko, pod punkt kontrolny i znowu łapią mnie zawroty głowy. Zmuszeni stanem mojego organizmu, kupujemy bilety w dół i wyruszamy szukać samochodu. Nic nie poszło tego dnia tak jak powinno, a przeciwności piętrzyły się na każdym kroku. Ale zrobiliśmy to, byliśmy na Teide. Główny punkt wycieczki na Teneryfę jeszcze tu wrócę ?Poniżej małe podsumowanie miejsc, gdzie były robione BANANOWCÓWTeide mnie krótko mówiąc wykończył. Nagromadzenie ludzi, ale i pięknych widoków, niedobór powietrza, ale i nadmiar emocji, wreszcie temperatura i wiatr, który nie pomagał we wchodzeniu, dały mi popalić. Tym bardziej cieszyłam się na leniwe zakończenie tego dnia. Po krótkich zakupach jedzeniowych [i winnych] udaliśmy się do miejsca docelowego – na plantację bananowców. Na Teneryfie jest takich całe mnóstwo. Z daleka wyglądają dosyć dziwnie, a nam zajęło trochę czasu zanim doszliśmy do tego, co ludzie tam uprawiają, pod przykryciem. Naszą plantację znalazłam tak naprawdę przez przypadek, poszukując fajnego noclegu poza Puerto de la Cruz. Nie jestem fanką wielkich miast [chyba, że wyjeżdżamy na typowy citybreak], a na Teneryfie szukaliśmy przede wszystkim odpoczynku i spokoju. Nasza willa, mimo, że leżała dosyć blisko autostrady, oferowała dokładnie to, czego nam było trzeba. Pełen relaks. Co w niej zatem wyjątkowego? Daleko do plaży, daleko do centrum, nocleg pośrodku niczego, w pobliżu autostrady, ale pośród bananowców! Basen z widokiem na „lasy” drzew bananowych, piękna architektura, palmy, cudne małe mieszkanko, łazienka w stylu retro. Zostaliśmy przyjęci przez przemiłą właścicielkę, która opowiedziała zawiłą historię plantacji i willi, która stoi po jej środku. Historia dosyć skomplikowana, bo połowa budynku niestety stoi pusta, a wszystkiemu winne są rodzinne waśnie. Ale nam po głowie chodziło już zewnętrzne jaccuzzi na żetony, które mieliśmy zamiar wykorzystać tego popołudnia jeszcze kilka razy. Plantacja oferuje około 4 mieszkania, większe lub mniejsze, na parterze lub na piętrze. W osobnym budynku znajduje się restauracja, która serwuje przepyszne śniadania z domowym sokiem bananowym. Generalnie wszystko było z bananami i teraz cieszę się, że byliśmy tam tylko jedną noc Wokół willi znajdują się piękne ogrody z przeróżnymi kwiatami, basen z jaccuzzi, miejsca na grilla i tajemnicze zejście na plantację. Po zamknięciu głównej bramy, to jedyna opcja zwiedzenia bananowców z bliska. Ale nie polecam! Ogród, jak i banany żyją swoim życiem, otulone wielkimi pajęczynami i jeszcze większymi pająkami. Tutaj wszystko ma swój porządek - własny, naturalny i lepiej się do tego nie mieszać. Było coś niepokojącego w tym gąszczu bananowców zarośniętych trawą, w której co chwilę coś się ruszało. Zostaliśmy więc na basenie, decydując się obejrzeć plantację z bliska następnego dnia, wchodząc kulturalnie i bezpiecznie głównym wejściem. A było co oglądać – zobaczcie _________________ Góra jolkah Temat postu: Re: Teneryfa po naszemu! CZ. III #14 Wysłany: 09 Mar 2019 16:56 Rejestracja: 03 Wrz 2013Posty: 244Loty: 137Kilometry: 186 041 CZĘŚĆ IIIJeżeli ktoś mnie zapyta co robiłam na Teneryfie to, patrząc na poprzednie relację, powiem, że właściwie głównie chodziłam po górach. Plaże były jakimś dodatkiem, ale nie celem wyjazdu. Nie spaliśmy w głównych miastach turystycznych, w pięknych hotelach. Co więcej, na ostatnie dni pobytu wybrałam schronisko górskie w Górach Anaga, które było naszą bazą wypadową, na trekking po północno-wschodniej części de Anaga to masyw położony w północnej części Teneryfy. Zupełnie inny niż jej południowe krańce – zielony, deszczowy, wilgotny. Jeżeli ktoś myśli, że na Teneryfie wiecznie jest słońce, to polecam wybrać się do Parku Krajobrazowego Anaga. My, przez dwa dni, które nocowaliśmy w schronisku, nie widzieliśmy nieba, tylko chmury i mgłę – ale to miało swój urok. To jeden z najwspanialszych górskich krajobrazów jaki widziałam na Wyspach kanaryjskich, niezadeptany przez turystów. To, co mnie urzekło najbardziej – i znowu się powtórzę – to cisza i spokój na szlakach – nie ma kolejek, jak na Giewont w lecie . Mimo, że góry nie są wysokie, oferują przepiękne widoki, ciekawe trasy i wyjątkowe, gęste lasy wawrzynowe, które możecie spotkać w niewielu miejscach na świecie [Wyspy kanaryjskie oraz Madera i Azory]. Bez tej wycieczki nie mogłabym powiedzieć, że byłam na Teneryfie. Ale po schroniska Alberque Montes de Anaga dojeżdżamy późnym popołudniem. Umiejscowienie jest co najmniej ciekawe – zaraz przy głównej drodze i tuż nad krawędzią. Nie mogę się doczekać zachodu słońca na tarasie widokowym. Turyści przyjeżdżają tutaj głównie dla niego – zjeść ciasto, napić się wina, a wszystko z tym wspaniałym widokiem. I, co ciekawe, pianiem koguta w tle [tak, mają w górach koguta!]. Parking jest maleńki, więc cieszymy się ze znalezionego miejsca. Podczas rezerwacji noclegu naczytałam się sporo o tym miejscu i to, co mnie uderzyło to fakt, że w schronisku obowiązuje całkowity zakaz wnoszenia i spożywania swojego prowiantu i napojów. Szmuglujemy więc nasze jedzenie w większych bagażach, a po pobycie sprzątamy szczegółowo pokój i zabieramy ze sobą śmieci ? Pogoda niestety zaczyna się psuć – a przynajmniej tak mi się wtedy wydawało. Następne dni pokażą, że to raczej standardowe warunki pogodowe, jeśli chodzi o tę miejscowość. Schronisko jest położone dosłownie po środku gór Anaga. W jedną stronę droga prowadząca do Plaży Las Teresitas, w drugą stronę droga do Plaży Benijo. Wydawać by się mogło, że wszędzie jest blisko – kilometrowo na pewno. Niestety, jeżdżenie po górskich serpentynach potrafi być uciążliwe i znacznie wydłuża czas przejazdu. Wybieramy się na spacer po okolicy – tego wieczoru mamy wykupioną kolację w obiekcie, a drzwi główne zamykają o 22. Decydujemy, że nie ma sensu za daleko odjeżdżać, więc snujemy się po pobliskich zakrętach, szukając widoków. Jedyne co znajdujemy, to mgła. Klimat rodem z Silent Hill. Następny dzień wygląda tak samo, dlatego po wczesnym śniadaniu jedziemy szukać trochę słońca. Tego dnia zaplanowałam kolejny, wyjątkowy i niezbyt popularny trekking. Czytając o najwspanialszych plażach na Teneryfie, zaledwie w kilku miejscach, napotkałam na wzmiankę o Plaży Roque Bermejo. Zdjęcia zrobiły na mnie ogromne wrażenie, ale ciężko było znaleźć więcej informacji na jej temat. Wszystkiemu winne jest jej położenie. Na plażę można bowiem dotrzeć tylko na dwa sposoby – pokonując 4 kilometrową trasę pieszo lub przypływając łódką z Puerto Chico lub San Andres. Koszt tej drugiej przyjemności to 28 euro w jedną stronę. Koszmar. My oczywiście wybraliśmy opcję pierwszą, bo przecież obejmowała ona trekking po górach, a tego nigdy za dużo ? Na mapie znalazłam punkt, gdzie kończy się droga. Szlak zaczyna się we wsi Chamorga, która jest dosłownie na końcu świata. Jesteśmy tam ok 9 rano i miasteczko jeszcze śpi. A przynajmniej spało, do momentu aż przyjechaliśmy. Gdy tylko parkujemy pod sklepem i wysiadamy z samochodu, okoliczne psy zaczynają szczekać na potęgę, alarmując mieszkańców, że pojawił się ktoś obcy. Twarze, które zaczęły pojawiać się w oknach skutecznie nas pośpieszyły i po 5 minutach byliśmy już na szlaku. Do wyboru są dwie trasy – dłuższa, która prowadzi szczytami lub krótsza, przez wąwóz. W myśl zasady, że lepiej być na górze, idziemy dłuższą trasą. Cały czas jednak mamy wrażenie, że ktoś nas śledzi. Widoki są wspaniałe - stopniowo wznosimy się ponad pobliskie góry, przechodząc raz na prawą, a raz na lewą stronę wierzchołków, sukcesywnie przybliżając się do oceanu. Po drodze okazuje się, że tym co nas śledziło, była koza – a właściwie kilka kóz górskich, które skaczą sobie beztrosko po skałach, prowadząc nas w dół szlaku. Mijamy kolejny punkt widokowy – latarnię morską Anaga, która wita przypływające na Teneryfę statki. Przy Playa de Roque Bermejo mieszka kilkoro mieszkańców. Domków jest może 5 sztuk, ale mają tam też sklepik, w którym serwują zimne piwo. Plaża przywitała nas ciepłą wodą i pustkami. Nie ma żywej duszy i zaczynam się czuć jak w filmie „Błękitna laguna” ? Po jakimś czasie przypływa motorówka z młodymi Hiszpanami, którzy urządzają sobie w okolicy grilla i piją na potęgę, co jest dla nas znakiem, że czas się zbierać. O ile poranek był lekko pochmurny, to popołudnie jest pełne słońca. Zaczyna to być problematyczne, gdy ruszamy w drogę powrotną. To właśnie w trakcie tej wspinaczki zaczynam czuć się gorzej niż wchodząc na wierzchołek Teide. Dosłownie smażymy się w słońcu, wspinając się po stromych ścieżkach. Pot leje się z czoła, woda się kończy, a gór nie ubywa. Za zakrętem kolejny zakręt, raz idziemy do góry tylko po to, żeby zejść znowu w dół. Nic tak nie demotywuje, jak niekończąca się droga przed nami. Góry sprawiają wrażenie jakby miały 1 500, a nie 500 metrów wysokości i w oczach ciągle rosną. Ale docieramy w końcu do samochodu, szczęśliwi, że możemy włączyć sobie klimatyzację. To była męcząca, ale bardzo satysfakcjonująca wspinaczka, należy jednak pamiętać, że w czasie gdy pada deszcz, ścieżka w wąwozie może być zalana i niebezpieczna. DODATKOWOPoza głównymi punktami naszej wycieczki, które opisałam powyżej, chciałabym polecić jeszcze miejsca, które zrobiły na nas równie wielkie wrażenie, a którym warto poświęcić więcej czasu, jeśli takowy posiadacie. Niestety my mieliśmy tylko 7 dni, a właściwie pełne 6 dni na miejscu. To kategorycznie za mało, aby zwiedzić tę wspaniałą wyspę, jaką jest Teneryfa. PLAYA DE EL BOLLULLOJeśli będziecie w okolicy Puerto de la Cruz, sugeruję podjechać kilka km w stronę plaży Bollullo. Schowana wśród klifów plaża z czarnym piaskiem to naprawdę urokliwe miejsce gdzie nie dociera każdy turysta, a gdzie warto się wybrać. Piękne widoki z góry i z dołu, Teide w tle i ciepłe, oceaniczne fale uderzające o skały. A pod samym klifem urocza restauracyjka serwująca całkiem dobre wino. Jedna wskazówka: jeśli nie chcecie płacić za parking przy samej plaży, trzeba zostawić auto 1 km DE LAS TERESITASKażdy, kto przylatuje na Teneryfę, na pewno tu był lub na pewno będzie. Krystalicznie czysta woda, piasek z Sahary i góry dookoła. Szczerze mówiąc chciałam pominąć tę plażę, ze względu na jej komercyjny charakter. Ale zdjęcia z punktu widokowego z góry przekonały nas do kąpieli. Spędziliśmy na plaży całkiem miłe przedpołudnie ? Plaża, w przeciwieństwie do wielu innych na Teneryfie, ma całe zaplecze sanitarne, jak również prysznice i restauracyjki. PLAYA DE BENIJOKolejna z plaż „must see”. Pobliskie Góry Anaga schodzą tutaj pionowo do oceanu. Ciemny piasek, fale rozbijające się o skały. Piękny widok. Mimo pochmurnej pogody, woda wyjątkowo ciepła. Ale wzburzone fale [idealne dla surferów] nie pozwalają na bezpieczną kąpiel. Widoki i tak wynagradzają wszystko, ale jedynie oczami wyobraźni widzę, jak pięknie mogłoby tu być z niebieskim niebem, w słoneczne dni. PLAYA DE LA TEJITACzerwone wzgórze Mount Roja to już trochę symbol Teneryfy. Pojawia się na zdjęciach z częstotliwością równą Teide. Położenie dosyć ciekawe, bo zaraz pod lotniskiem. Tam decydujemy się spędzić ostatnią noc, w wynajętych "domkach" campingowych Eco Wooden Houses. W takich momentach przypominam sobie wyjazdy harcerskie i kolonię – bardzo lubię wracać do tych wspomnień. Nasz domek jest zaraz przy basenie i wyjściu na plażę. To wspaniałe zakończenie tego wyjazdu – w nocy pijemy pożegnalne wino na plaży, wsłuchując się w ocean. I znowu było tak, jak lubimy. Cisza i spokój. THE END _________________ Góra D4fc4 Temat postu: Re: Teneryfa po naszemu! CZ. II #15 Wysłany: 09 Mar 2019 21:52 Rejestracja: 18 Lut 2013Posty: 205Loty: 28Kilometry: 58 836 No i na co ja teraz będę czekać, skoro relacja się skończyła...Bardzo sympatyczna relacja, nie zawiodłem się i z pewnością kilka elementów wykorzystam.... _________________ Góra jolkah Temat postu: Re: Teneryfa po naszemu! CZ. II #16 Wysłany: 10 Mar 2019 15:12 Rejestracja: 03 Wrz 2013Posty: 244Loty: 137Kilometry: 186 041 Nie chcialam przynudzać tydzień to jednak zbyt mało żeby się za bardzo rozpisywać _________________ Góra metia Temat postu: Re: Teneryfa po naszemu! CZ. II #17 Wysłany: 10 Mar 2019 16:04 Rejestracja: 29 Wrz 2014Posty: 1511 niebieski Zawsze, jak czytam na forum w wątku o Teide, że ludzie kombinują, jak wejść na górę bez pozwolenia, gdzieś tam o świcie, bokiem, żeby nie spotkać strażnika, to mam ochotę napisać, żeby popukali się w głowę. Ja na Teide czułam się równie źle, jak Ty, o ile nawet nie gorzej. Wysiadłam z kolejki, przeszłam 10 metrów i wróciłam. Nigdy nie zapomnę tego paskudnego uczucia duszenia się :/A relacja bardzo fajna, widzę, że w dużej mierze odwiedziliśmy podobne miejsca - my też nie przepadamy za tłumami. Góry Anaga rzeczywiście pierwsza klasa! Aczkolwiek już raczej tego kierunku nie powtórzymy - w naszej klasyfikacji wysp w tej okolicy świata Teneryfa wypada raczej w dole rankingu, niż na górze _________________Metia jest kobietą, powtarzam, metia jest kobietą. Góra Raphael Temat postu: Re: Teneryfa po naszemu! CZ. II #18 Wysłany: 10 Mar 2019 17:40 Rejestracja: 05 Lip 2014Posty: 1095Loty: 82Kilometry: 162 652 niebieski Relacja inspirująca i wciągająca. Tylko czy ja coś przeoczyłem, bo dalej nie wiem skąd w tytule "Teneryfa po naszemu! CZ. II" wzięła się ta "CZ. II" ??? Góra jolkah Temat postu: Re: Teneryfa po naszemu! CZ. II #19 Wysłany: 11 Mar 2019 09:14 Rejestracja: 03 Wrz 2013Posty: 244Loty: 137Kilometry: 186 041 @metia jaki jest ten ranking? Jestem bardzo ciekawa co jest u góry @Raphael pojawiło się przy okazji części drugiej. Już nie ma _________________ Ostatnio edytowany przez jolkah, 11 Mar 2019 14:41, edytowano w sumie 1 raz Góra metia Temat postu: Re: Teneryfa po naszemu! #20 Wysłany: 11 Mar 2019 10:45 Rejestracja: 29 Wrz 2014Posty: 1511 niebieski @jolkahLa Palma, Madera, Lanzarote. Potem na równi Gran Canaria i Teneryfa, a na końcu Fuerta. Mam też zaliczone Los Lobos i La Graciosę, ale je ciężko liczyć jako pełne wysypy _________________Metia jest kobietą, powtarzam, metia jest kobietą. Góra
zycie na teneryfie forum