WedługHe Jiankui stan medyczny dziewczynek będzie systematycznie monitorowany do ukończenia przez nie 18. roku życia. Pojawia się pytanie, przez kogo - He Jiankui został wezwany do zaprzestania jakichkolwiek badań naukowych. He Jiankui twierdzi, że ich decyzja była autonomiczna, podjęta po trwającym ponad godzinę spotkaniu
Niemcy szli gęsiego, jeden za drugim. Ten ostatni strzelił mamie w głowę. Siedziała na ziemi, miała podniesioną twarz. Patrzyła na niego do ostatniej chwili - wspomina Aleksandra Gardzisz
Powódką jest była amerykańska modelka Sheila Kennedy – kobieta twierdzi, że muzyk dokonał na niej brutalnej napaści seksualnej w pokoju hotelowym w noc, gdy się poznali. Ona miała wtedy
TVN24| Trójmiasto. 15 czerwca 2013, 7:45. Marynarka Wojenna RP Marynarka Wojenna nie rezygnuje z poszukiwań ORP Orła. Marynarka Wojenna analizuje materiały zebrane podczas wyprawy
Była w towarzystwie znajomego. 20-latka runęła w przepaść w rezerwacie Kadzielnia w Kielcach. Tragiczne sceny rozegrały się na kieleckiej Kadzielni w niedzielny poranek 16 kwietnia. Około godziny 6 rano służby z Kielc dostały informację o znalezieniu zwłok. – Z treści wynikało, że na terenie rezerwatu przyrody młoda kobieta
Vay Tiền Nhanh Chỉ Cần Cmnd. Katastrofa w Smoleńsku czy zamach smoleński? Wciąż rodzą się kolejne teorie, a podkomisja smoleńska i Antoni Macierewicz zamierzają wkrótce pokazać dowody. Tymczasem były minister Waldemar Kuczyński twierdzi, że winny katastrofie jest prezydent Lech Kaczyński. Kolejna miesięcznica smoleńska i kolejne kontrowersje. Były szef MON Antoni Macierewicz, przy okazji 40. Rocznicy Porozumień sierpniowych, wspomniał o Lechu Kaczyńskim i Annie Walentynowicz. Zaapelował również, by pamiętać o wspaniałych patriotach, którzy zginęli pod Smoleńskiem. Tak ostrej odpowiedzi zapewne się nie spodziewał… Smoleńsk - kto jest winny?Dawny Minister Przekształceń Własnościowych, a także opozycjonista z czasów PRL Waldemar Kuczyński zaatakował Macierewicza i Lecha Kaczyńskiego. Zasugerował, że były prezydent w ogromnej mierze odpowiada za spowodowanie tragedii Smoleńsku. Napisał, że Kaczyński smaży się teraz w piekle. Antek, a kuku! Otrzeźwiej! Oni zginęli w katastrofie spowodowanej w ogromnej mierze przez Lecha Kaczyńskiego w skutek jego śmiertelnego grzechu zaniechania. Jak jest Bóg to on musi smażyć się w piekle – napisał Kuczyński na Twitterze. Czy rzeczywiście Lech Kaczyński może być winny spowodowania katastrofy w Smoleńsku? Podkomisja smoleńska i Antoni Macierewicz mówią, że doszło do zamachu i zapewniają, że świat lada moment pozna szokujące dowody.
8-latka należy do tadżyckiej rodziny, która przyjechała z Uzbekistanu. Przesłuchano ojca dziecka, który twierdził, że słowa córki musiały zostać źle zrozumiane. Policja również uważa, że dziewczynka była rozgniewana, a zgłaszający sprawę "musieli ją wyolbrzymić, lub źle ich zrozumiano" - przyznał jeden z policjantów, który przesłuchiwał świadków. Według śledczych nie ma żadnych dowodów na to, by rodzina była powiązana z radykalnym islamem. - Są religijni, dziecko uczy się podstaw islamu. Ona mając 8 lat próbuje obiecywać piekielne męki wszystkim niewiernym. Byłoby śmieszne, gdyby naprawdę tak myślała - twierdzi policja. Źródło:
- Poszedłem wprost na komisariat, prosząc o umieszczenie mnie w jakimś domu dziecka. Do ojca nie chcę wracać... - mówi Medard Z Majdanu Kozłowieckiego na PodhaleZ Majdanu Kozłowieckiego na Podhale- Poszedłem wprost na komisariat, prosząc o umieszczenie mnie w jakimś domu dziecka. Do ojca nie chcę wracać... - mówi Medard (INF. WŁ.) Kilka dni temu do Pogotowia Opiekuńczego w Krakowie trafił 14-letni Medard - syn Bogdana Kacmajora, założyciela sekty "Niebo". Chłopiec uciekł z domu w Starem Bystrem, gdzie przez ostatnie tygodnie mieszkała sekta. Wczoraj Sąd dla Nieletnich w Nowym Targu wydał decyzję o umieszczeniu go - w trybie natychmiastowym - w placówce opiekuńczej w Nowym Sączu. Decyzja ta jest równoznaczna z ograniczeniem rodzicom ich prawa do opieki nad dzieckiem. Medard już od kilku lat planował ucieczkę z sekty. Twierdzi, że nie zgadzał się z poglądami ojca i panującymi we wspólnocie zwyczajami. Nie mógł pogodzić się z zakazem nauki w szkole, z biciem i terrorem psychicznym oraz niemożnością wyrażania własnych poglądów. Ojciec karcił go np. za współczucie dla ofiar tragedii World Trade Center, twierdząc, że Amerykanów spotkała zasłużona kara. Chłopak zdążył skończyć zaledwie pierwszą klasę szkoły podstawowej. Wszystkie dzieci sekty zaczęły uczęszczać do szkoły dopiero w ub. roku, po sądowym nakazie. Od września tego roku znowu przerwały naukę, bo sekta przeprowadziła się z Majdanu Kozłowieckiego (woj. lubelskie) na Podhale i zamieszkała w Starem Bystrem. Decyzję o ucieczce ułatwiła chłopcu awantura, w efekcie której ojciec w środku nocy wyrzucił go z domu wraz z matką. - Na piechotę dotarliśmy do Nowego Targu. Tam na dworcu pożegnałem się z mamą. Gdzie ona przebywa, nie mam pojęcia. Ja przyjechałem do Krakowa i poszedłem wprost na komisariat, prosząc o pomoc i umieszczenie mnie w jakimś domu dziecka - mówi Medard. - Byłem głodny, bez pieniędzy, ale wiedziałem, że do ojca nie chcę wracać. W Starem Bystrem sekty już nie ma. Trzy dni temu jej członkowie wsiedli do busa i wyjechali w nieznanym kierunku. - Na początku nie wadzili nikomu - mówi jeden z sąsiadów. - Nie wiedzieliśmy, kim są. Wynajęli na miesiąc pusty dom za 400 zł. Dziwiło nas tylko, że dzieci - a było ich tu dziewięcioro - nie chodzą do szkoły, a starzy zamiast iść w niedzielę do kościoła, rąbią drzewo i robią pranie. Zaczęliśmy się zastanawiać, kim są, dopiero wtedy kiedy przyjechała do nich policja. Było kilka takich nalotów i w efekcie wyprowadzili się. Z nikim nie utrzymywali bliższego kontaktu, chociaż wielu proponowali uzdrawianie__- oczywiście za pieniądze. Mniej więcej w tym samym czasie, kiedy Medard został wyrzucony z domu wraz z matką, sektę opuściła mieszkająca tam od dwóch lat Ukrainka z trójką dzieci oraz jej rodak. Wcześniej mąż Ukrainki został zatrzymany przez nowotarską policję i trafił do aresztu za paserstwo. Kobieta zgłosiła się do komisariatu z prośbą o pomoc w powrocie do kraju. - Nie miała żadnych dokumentów ani pieniędzy, nie miała się gdzie podziać i czym nakarmić dzieci - mówi podkomisarz Tadeusz Czepiel, naczelnik sekcji kryminalnej KPP w Nowym Targu. - Kiedy podjęliśmy próbę odesłania ich do kraju, okazało się, że najmłodsza córka, urodzona niecały rok temu już w Polsce, ale nie w szpitalu, tylko w siedzibie sekty, nie jest nigdzie zarejestrowana. Według prawa, nie istniała. Zdobycie dla niej dokumentów było najtrudniejsze. Ostatecznie trzy dni temu udało się ich wyekspediować na Ukrainę. Sekta "Niebo" została założona przez Bogdana Kacmajora w 1990 r. Dwa lata później Kacmajor zarejestrował działalność sekty w lubartowskim urzędzie gminy. Rodzaj działalności to "leczenie Duchem Bożym w imieniu Jezusa Chrystusa przez nakładanie rąk". Na początku sam guru, a potem także inni członkowie sekty "uzdrawiali" przez nakładanie rąk. Zrobiło się o nich głośno, ponieważ nie posyłali dzieci do szkoły. Nie korzystali też z pomocy oficjalnej medycyny. Raport Biura Bezpieczeństwa Narodowego podaje: "We wspólnocie (...) `Niebo` zmarło, według zeznań byłych członków, co najmniej kilkoro noworodków, które przyszły na świat w siedzibie sekty bez opieki lekarskiej, nie było szczepionych ani też rejestrowanych w USC. Przywódca sekty zabraniał również jednemu z wyznawców wyjazdów do szpitala na dializy, co mogło być przyczyną śmierci chorego". - Nie, nie obawiam się, że ojciec będzie mnie szukał, podobnie jak nie szukał mojego przyrodniego brata Dawida, który uciekł z sekty kilka lat temu. Ojciec uważa się za Boga i skreśla wszystkich, którzy go zdradzili - powiedział nam wczoraj Medard. W sekcie przebywa jeszcze sześcioro młodszego rodzeństwa Medarda. (E, EK)
Tak mrocznej przepowiedni Krzysztof Jackowski nie miał już dawno. Jasnowidz z Człuchowa zobaczył wielką ciemność, pożar i gigantyczne skażenie. Czeka nas atak jądrowy? Jasnowidz Krzysztof Jackowski to nie tylko najbardziej znany i ceniony polski jasnowidz, ale i obserwator rzeczywistości. Wielokrotnie łączył swoje wizje z ważnymi wydarzeniami na świecie. Nie raz udawało mu się też skutecznie przewidzieć nadciągającą, często nieprzyjemną on już kilka lat temu zapowiadał pandemię, mówiąc, że ludzie będą bali się oddychać. On zapewniał, że po pandemii przyjdzie wojna, a jedno z państw zostanie brutalnie zaatakowane nad ranem. Polacy mieli obudzić się i z przerażeniem odkryć, że doszło do wielkiej, szokującej i niezrozumiałej inwazji. Co więcej, mieszkańcy południowo-wschodnich województw mieli - wedle wizji jasnowidza - obawiać się o swoją przyszłość i bezpieczeństwo. Czy nie brzmi znajomo?Przerażająca wizja Krzysztofa Jackowskiego - zobaczył atak jądrowy?Już wiele miesięcy temu Krzysztof Jackowski zapowiedział, że gdzieś w świecie dojdzie do dziwnego zdarzenia. W swoich wizjach zobaczył poparzonych ludzi, z przerażającymi ranami na ciele. Teraz jego wizja zdaje się powtarzać. Tyle tylko, że jest już lepiej umiejscowiona w czasie i dużo bardziej szczegółowa. W jednej ze swych ostatnich audycji, a dokładniej w transmisji na żywo na kanale YouTube, Krzysztof Jackowski znów wspomniał o poparzonych ludziach. Zobaczył też powód cierpienia - nagłą ciemność i wielki pożar, a w jego wyniku gigantyczne skażenie. Mimo że jest dzień, na świecie robi się ciemno, a potem z tej ciemności robi się żółto. W dzień robi się ciemno, a z tego ciemnego robi się żółto, niezdrowo żółto. Czerń przeobrazi się w żółć, a ta żółć nie będzie zdrowa - przestrzega w wizji na żywo Krzysztof Jackowski i zapewnia, że nie mówi o nagłym zaćmieniu słońca czy innym zjawisku naturalnym. Słońce nie ma tu nic do rzeczy...Jesienią dojdzie do wielkiego skażenia?Krzysztof Jackowski to dziwne wydarzenie osadza w czasie - twierdzi, że dojdzie do niego we wrześniu lub październiku, być może na przełomie obu miesięcy. To zrobi wielki pożar, ale tak ogromny, że będzie mowa nie tylko o skażeniu lokalnym, ale skażeniu wędrującym. A tam gdzie to skażenie dojdzie ludzie będą ropieć - będzie ropa na ludziach. Nie ropa naftowa, tylko będą ropieć - będą mieli miejsca na ciele, które będą obłożone ropą - będą ropiały im części ciała - snuje swą przerażającą wizję z Człuchowa twierdzi, że całe to zdarzenie będzie wielkim atakiem. Czy właśnie zobaczył rozpętanie wojny atomowej? Być może. W dalszej części wizji oznajmia bowiem, że nie będzie można jeść plonów, zrywać owoców z drzew, bo będą skażone. Tu zwraca uwagę na dość istotny fakt - w Polsce w tym czasie drzewa i krzewy już raczej nie owocują. Do ataku i skażenia dojść może - jego zdaniem - gdzieś na południu Europy lub na Bliskim Wschodzie. Będzie się mówiło o ohydnym czynie ludzkości - to nie będzie globalne, ale będzie coś takiego że będzie się mówiło, że ludzkość zrobiła jedną z najohydniejszych rzeczy jaką mogła zrobić - zapowiada Krzysztof Jackowski. A my mamy szczerą nadzieję, że ty razem jego wizja się nie wypełni.
W Złotnikach koło Poznania policja zatrzymała samochód marki BMW, w którym znaleziono uprowadzoną dziewczynę. 14-latka przeżyła prawdziwy horror. Była przypalana papierosami, ogolono jej część głowy i zmuszono do czynności seksualnych. W niedzielę prokuratura postawiła zarzuty 39-letniej kobiecie i 17-latkowi. Teraz sąd zadecydował o tymczasowym areszcie. Informacja o uprowadzeniu 14-latki pojawiły się w piątek, 22 lipca. W biały dzień i na oczach matki, dziewczyna została porwana sprzed jednego z marketów na os. Przyjaźni w Poznaniu. Porywacze wciągnęli ją do bmw i odjechali. Po półtorej godzinie, w podpoznańskich Złotnikach policjanci uwolnili nastolatkę. W tym czasie dziewczyna przeżyła koszmar. Jak informowała policja, oprawcy rozebrali 14-latkę, zgolili jej brwi i część głowy, przypalali papierosami, została również zatrzymali sprawców porwania. Okazało się, że w uprowadzeniu wzięli udział nastolatkowie: dwie dziewczyny w wieku 13 i 14 lat, chłopcy w wieku 14 i 17 lat oraz 39-letnia kobieta, matka wspomnianej 13-latki. Pokrzywdzona 14-latka trafiła do szpitala. Tam została przesłuchana przez sąd, by nie musiała już więcej opowiadać o tym, co ją spotkało. Jak podało Radio Poznań, w poniedziałek dziewczyna została wypisana ze szpitala. Według nieoficjalnych informacji Radia Poznań, przyczyną porwania miał być niewielki dług. 14-latka miała spalić grzałkę w e-papierosie dziewczyny jednego z porywaczy. Nastolatka obciążyła ją kosztami i zażądała zwrotu pieniędzy, a 14-latka ich nie oddała. Dlatego została zaatakowana i informację potwierdziła prokuratura.– Wszystko zaczęło się od rzekomego długu, który 14-latka miała mieć wobec córki podejrzanej 39-latki. Chodziło o uszkodzenie e-papierosa. Potem wywiązała się rozmowa, podczas której ta kobieta miała być urażona słownie przez 14-latkę - potwierdza wcześniejsze doniesienia prok. Łukasz Wawrzyniak z Prokuratury Okręgowej w niedzielę do prokuratury doprowadzono 39-letnią Paulinę K. i 17-letniego Alana O., którzy zostali przesłuchani i usłyszeli zarzuty: uprowadzenia i pozbawienia wolności, stosowania przemocy w celu zmuszenia do określonego zachowania, zgwałcenia ze szczególnym okrucieństwem oraz utrwalania przy pomocy telefonu komórkowego treści o charakterze seksualnym. – 17-latek będzie odpowiada też za zmuszanie nastolatki przemocą do wyłączenia telefonu komórkowego, by nie można było go namierzyć– wskazuje prok. 14-latki w Poznaniu. Zatrzymani w areszcieW poniedziałek, 25 lipca, sąd zadecydował o tymczasowym aresztowaniu 17-latka oraz 39-latki, którzy brali udział w porwaniu 14-letniej dziewczyny. Zatrzymani najbliższe trzy miesiące spędzą w areszcie.– Podejrzany Alan O. przyznał się do zarzutów i złożył obszerne wyjaśnienia. Z kolei Paulina K. częściowo przyznała się do zarzutów, co wynika z jej zeznań i opisu przebiegu zdarzenia, choć oświadczyła formalnie, że nie przyznaje się. Podejrzana powiedziała, dlaczego to zrobiła. Wyjaśniła, że chciała ukarać pokrzywdzoną. Jak twierdzi, 14-latka miała ją obrazić słownie, dlatego tak zrobiła– mówi prok. Wawrzyniak. Zdaniem śledczych to właśnie 39-latka była inicjatorką. To ona mała wszystko zorganizować. Prowadziła samochód i miała doprowadzić do porwania i wspólnie i w porozumieniu z 17-latkiem uczestniczyła w gwałcie. Tragedia w poznańskiej parafii. W tle nieprawidłowości finansowe i alkoholDorosły mężczyzna umówił się z dzieckiem. Ujęli go łowcy pedofili i policjaPozostałe osoby, które brały udział w porwaniu, czyli troje nastolatków, trafiło do schroniska dla nieletnich, czyli do tzw. aresztu, gdzie spędzą trzy miesiące. O ich dalszym losie zadecyduje sąd dla nieletnich. Sprawcy porwania nie mieli wcześniej zatargu z prawem. Wywiad środowiskowy, który zostanie przeprowadzony wykaże, kim byli podejrzani i jak funkcjonowali w społeczeństwie. Oni są poszukiwani przez policję w Poznaniu. Zobacz zdjęcia.... Jesteś świadkiem ciekawego wydarzenia? Skontaktuj się z nami! Wyślij informację, zdjęcia lub film na adres: [email protected]Polecane ofertyMateriały promocyjne partnera
18 latka twierdzi że była w piekle